Niania do zadań specjalnych

Wiele z was pewnie się zastanawia czy jest sens kupować elektroniczną nianię. Nasze mamy i babcie radziły sobie bez niej, ale…

Jako doświadczona już mama dwójki dzieci, zdecydowanie jestem za zakupem i używaniem niani elektronicznej. Ba, nawet nie wyobrażam sobie życia bez niej! Obecnie przy Nince używam niani  VTECH BM4200. Dlaczego?

Po pierwsze wygoda, czyli te kilka chwil wytchnienia, kiedy mama może zostawić maluchy same. Mieszkam w domu jednorodzinnym. Dzieci spały na piętrze, a ja bez problemu mogłam zejść do kuchni, żeby przygotować obiad na drugi dzień lub zająć się prasowaniem. Moje pociechy miałam cały czas „na oku” dzięki kamerce, a jednocześnie mogłam się poświęcić innymi obowiązkom lub… po prostu napisać post na bloga.

Po drugie, nie chciałabym biegać co chwilę na górę i sprawdzać czy wszystko na pewno jest OK. Wiecie, jak to jest z młodymi mamami – każdy szmer stawia je na nogi. Jak policzę ile razy musiałabym wchodzić po schodach i z nich schodzić, to elektroniczna niania jest dla moich nóg prawdziwym darem niebios.

Po trzecie, niania elektroniczna doskonale mnie zastępowała przy usypianiu dziecka. Czy wiecie, że mój model ma pozytywkę, grającą kilka różnych melodyjek? (Można włączyć też szum suszarki i odgłos bijącego serduszka😊). Odkąd niania pojawiła się w naszym domu, skończyły się problemy z usypianiem. A jak Ninka mi się przebudziła, nie musiałam od razu do niej biec. Bo niania Vtech ma nie tylko możliwość słuchania co dzieje się w pokoju dziecka, ale również mówienia do niego. To bardzo przydatna funkcja, nie raz z niej korzystałam. Efekt? Zanim dojdziecie do łóżka dziecko już z powrotem zasypia na dźwięk waszego łagodnego głosu.

Po czwarte, elektroniczna niania pozwala monitorować to co dzieje się w pokoju dziecka. Mowa nie tylko o kamerze, dzięki której podglądamy dziecko na żywo, ale także o dodatkowych funkcjach. Czujnik oddechu alarmuje, gdy niemowlę nie oddycha dłużej niż 15 sekund, tryb nocny ułatwia sprawdzanie czy wszystko ok gdy w pokoju jest ciemno. Czujnik temperatury pokazuje zaś czy naszemu skarbowi nie jest za ciepło lub za zimno. Pełna kontrola w jednym urządzeniu! Prawda, że sprytne?

Zaletą elektronicznej niani Vtech jest też obudowa w formie misia. Moje dzieci bardzo ją lubią, bo pozytywnie im się kojarzy.

Jak będziecie kupować, to zwróćcie też uwagę na wyświetlacz. Musi być duży, i o dobrej rozdzielczości. Taki pozwoli dostrzec wszystkie szczegóły. Nie warto męczyć oczu wpatrywaniem się w mikro-ekranik, gdzie ciężko odróżnić łóżeczko od dziecka…

Niania przydaje się nie tylko w domu. Zabraliśmy ją na nasz wakacyjny wypad na Mazury. Kiedy dzieci spały grzecznie w łóżeczkach, my z mężem mogliśmy popatrzeć w gwiazdy i cieszyć się urokiem nocy nad jeziorem. W razie potrzeby wystarczał rzut oka na ekran, by przekonać się, że z dziećmi wszystko gra.

Aha! I jeszcze czujnik pokazujący poziom naładowania baterii. Będziecie wiedzieć kiedy trzeba podładować nianię, dzięki czemu nie sprawi wam niemiłej niespodzianki.

Dla moich czytelników mam kupon rabatowy na wszystkie nianie -15%

KOD: pamietnik15%

A Ty, korzystasz  z elektronicznej niani czy uważasz, że to zbędny gadżet? 🙂

Niania do zadań specjalnych
5 (100%) 4 głosów

Udostępnij:

2 comments

  1. Nigdy nie zastanawiałam się nad zakupem takiego urządzenia, ale przy dwójce maluchów mogłoby faktycznie okazać się przydatne 😉 Może w mieszkaniu jest z tym mniejszy problem niż w domu jednorodzinnym, ale czasem faktycznie chciałoby się spokojnie popracować, jednocześnie będąc spokojną o dzieci. Opcja z nagrywaniem własnego głosu brzmi super – może się skuszę. Często z tego korzystasz?

  2. Rzeczywiście, dosyć fajna sprawa ta niania :). Ja już mam trochę duże dziecko, bo ma prawie 4 lata i mieszkamy na jednym piętrze, ale jeżeli dziecko śpi na jednym piętrze, a kuchnia jest na innym, to pomysł z nianią to naprawdę świetny pomysł.

Dodaj komentarz