Matko, jesteś też kobietą – co robisz dla siebie?

Na moim fanpagu wywiązała się ostatnio mała dyskusja na temat rutyny w małżeństwie i ciągle powtarzających się obowiązków związanych z dziećmi. Czy My matki, nie bierzemy czasem zbyt wiele na swoje barki? Czy nie warto czasem pomyśleć o sobie?

Moment zajścia w ciążę jak i oczekiwanie na poród, to przełomowy okres w życiu każdej z nas. W krótkim czasie świat staje do góry nogami, a dotychczasowa troska o własną osobę, zmienia się w opiekę nad tą małą istotką.

Przez pierwsze miesiące jesteśmy w euforii, hormony buzują, maluszek je i śpi. Prawdziwa sielanka. W czasie kiedy nasz maluszek kończy rok zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że  wychowywanie dziecka to nie tylko odpowiedzialność ale i bardzo ciężka praca. Praca, która nie ma dodatkowo sztywno określonych ram czasowych.

Twoje dziecko jest dla Ciebie bardzo ważne i nigdy się to nie zmieni. Nie mniej jednak totalna rezygnowanie z chwil wyłącznie dla siebie, może być przyczyną u Ciebie narastającej frustracji.

Dzieci widzą więcej

Dziecko jest niczym radar, który rejestruje wydarzenia, przejmuje zmiany w nastroju rodzica i reaguje na nie. I wcale nie chodzi tutaj o to, że rodzi się z doskonałymi predyspozycjami do rozpoczęcia kariery w aktorstwie. Jesteśmy dla niego nie tylko opiekunem, pełniącym rolę strażnika jego bezpieczeństwa. Jesteśmy dla niego przede wszystkim rodzicem, z którym łączy je silna, niewidzialna więź. Obserwuje Ciebie, analizuje, powtarza i odczuwa zgodnie z Twoim zachowaniem. Kiedy w domu panuje nerwowa atmosfera, dziecku również udzieli się ten stan. Ono szybko się zorientuje, że jesteś smutna lub coś Cię trapi.

W początkowej fazie rozwoju, kiedy wypowiadane przez Ciebie słowa są dla niego całkowicie obce, maluch odczytuje Twój nastrój między innymi po intonacji, z jaką je wypowiadasz. Zmęczenie, konieczność odkładania własnych spraw na bok i rezygnowanie z przyjemności, nie wpłynie pozytywnie na Twój stan psychiczny.

Kumulacja już i tak silnych emocji, mających związek ze skupianiem uwagi na wymagającej stałej opieki, żywej istocie, rezygnowanie z własnych potrzeb oraz ogrom utraconej energii, odbije się prędzej lub później na Twoim stanie emocjonalnym. Ma to swój wpływ również na humor dziecka. To jeszcze bardziej zapętla sytuację, ponieważ wcale nie chcesz być czynnikiem decydującym o tej zmianie, a świadomość ta może być dla Ciebie przygnębiającym doświadczeniem, obniżającym nastrój jeszcze bardziej.

Pamiętasz, jak spędzałaś wolny czas jeszcze przed narodzinami dziecka?

Czytanie książek, oglądanie seriali, domowe spa, wyjścia do kawiarni z przyjaciółką czy wylegiwanie się w łóżku. Nie robiłaś tego dlatego, ponieważ ktoś Ci kazał. To rzeczy, które sprawiały Ci przyjemność i pozwalały choć na chwilę odciąć się od rutynowych zajęć w ciągu dnia. Stanowiły dla Ciebie nie tylko formę relaksu (oglądanie seriali), ale także miały charakter rozwijający (czytanie książek). Dbanie natomiast o własne ciało (domowe spa), dawało Ci poczucie komfortu, będąc jednocześnie doskonałym wsparciem dla budowania poczucia własnej wartości i podkreślenia kobiecości. Cały ten zestaw pozwalał na chwilę odpoczynku nie tylko dla Twojego ciała, ale również umysłu.

Czy nie nadszedł właśnie teraz  odpowiedni czas by nie być jedynie matką, stać się ponownie również kobietą?

Oczywiście, w opiece nad maluchem masz również wiele ulubionych momentów, takich jak np. wspólne gotowanie, czytanie, oglądanie bajek czy spacery. Nie można jednak zapominać o tym, że choć człowiek to tzw. zwierzę społeczne i do szczęścia potrzebuje kontaktu z ludźmi, to również miewa chwile, gdy chciałby pobyć kilka godzin sam ze swoimi myślami. Nie myl tego z uciekaniem od odpowiedzialności i dziecka, egoizmem lub, co gorsze, okazywaniem braku uczuć. Choć miłość do własnego dziecka nie jest porównywalna do uczucia wobec partnera, będąc w związku również potrzebujesz czasami odpocząć od tej drugiej strony. A druga strona od Ciebie. Nie inaczej jest z dzieckiem.

IMG_7514

Realizująca się, zrelaksowana mama, to szczęśliwa mama

Pogodzenie obowiązków mamy z obowiązkami wobec samej siebie, może wydawać się dla Ciebie na początku trudne do wykonania lub czasem nawet niemożliwe. Wygospodarowanie jednak choćby jednej godziny w dobowym planie, gdy to Ty będziesz najważniejsza, powinno stać się jednym z podstawowych punktów Twojego dnia. I wcale nie musisz uciekać od razu z domu i odcinać się od bliskich, by poczuć odrobinę wolności.

Wyjścia do kawiarni zastąpić możesz z powodzeniem zaproszeniem koleżanki do siebie i wspólnym plotkowaniem przy kuchennym stole. Obejrzenie Twojego ulubionego serialu lub przeczytanie kolejnego rozdziału nowej książki we własnej sypialni, gdy w tym czasie ktoś inny poświęca czas dziecku, zrelaksuje Cię i pozwoli zapomnieć na sześćdziesiąt minut o wszystkich problemach. Nawet godzinna kąpiel połączona z zestawem pielęgnujących zabiegów może mieć zbawienny wpływ na Twoje nadszarpnięte już nerwy, pozwalając na oczyszczenie umysłu z negatywnych emocji. Dodatkowo pomoże Ci to na nowo poczuć się po prostu kobietą, która dla dobrego samopoczucia, potrzebuje czuć się zadbana, kobieca, a tym samym atrakcyjna, o czym może zdarzyć się jej zapominać w natłoku codziennych zadań.

To jedynie pierwsze kroki w kierunku odnalezienia równowagi między byciem jednocześnie matką i kobietą. W końcu te wielkie rzeczy mają zawsze swój początek w tych mniejszych.

Mnie osobiście w walce z codzienną rutyną pomaga pasja, jaką jest ten blog. Poza tym czerpię też wielką radość z ćwiczenia jogi. Wróciłam też do jazdy na rowerze.  Aktywność fizyczna jest bardzo ważna w życiu każdej z nas i sęk tylko w tym by znaleźć tą, która będzie sprawiała nam radość.

A Ty, mamo, co ostatnio zrobiłaś tylko dla siebie? Jak sobie radzisz z rutyną dnia codziennego?

Matko, jesteś też kobietą – co robisz dla siebie?
4.4 (88%) 5 głosów

Udostępnij:

12 comments

  1. Bardzo trafny tekst, sama jestem mamą 15miesięcznej dziewczynki która jest bardzo absorbująca, i chciałaby abym poświęcała jej calutki mój czas w ciągu dnia. Ponieważ mąż dużo pracuję, opiekują się nią głównie sama, często jedynym luksusem na który sobie pozwolę jest krótka drzemka gdy ona śpi, próbuję wygospodarować dla siebie trochę czasu w ciągu tygodniu ale jest to bardzo trudno, a jednocześnie niezbędne aby zachować równowagę psychiczną.

    1. Czasem nawet chwila relaksu pozwala znowu naładować akumulatory do działania.

  2. Och, to temat rzeka. Przyznam, że na początku było mi naprawdę trudno znaleźć choćby kawałek czasu i kawałek miejsca dla siebie. Na szczęście mam fajnego męża i mądrą teściową, razem stwierdzili, że potrzebuję chwili dla siebie. Dziękuję im za to z całego serca. Nie wyznaczają mi mojego ‚wolnego’ czasu, po prostu pojawiają się sami z siebie kiedy ich potrzebuję.

    1. Ja też mimo że Nikodem ma 10mies ie cy to śpi sam. Ale niestety 5lAt nią córka nadrabia za Niego 🙁

  3. Dobry tekst. Jestem w ciąży z piątym maleństwem i od jakiegoś czasu właśnie dobija mnie nagromadzona przez ponad 7 lat frustracja. Odkąd urodziła się moja pierwsza córka, ja jakby zapomniałam o sobie, najgorsze, że mój mąż również… Z każdym kolejnym nie było lepiej…. Całą miłość jaką mamy w sobie poświęcaliśmy tylko dzieciom – rozpieszczone, zadowolone, zawsze najważniejsze….. A między nami zrobiło się zimno, oschle…. Mieliśmy dla siebie tylko chwile w nocy – jak dzieci spały, pod warunkiem, że sami nie padliśmy…. O dbaniu o siebie jak o kobietę, to aż wstyd, zapuściłam się….. Aż w końcu powiedziałam dość. Zmądrzałam, uczę teraz dzieci, że ja też jestem ważna, że mam swoje potrzeby, że też mogę być chora, zmęczona…. Uzyskałam w ten sposób trochę czasu, choć niewiele…. Mężowi też powiedziałam, że trzeba coś z tym zrobić – ze nie możemy tak żyć obok siebie, ale musimy żyć ze sobą, przecież się kochamy i dlatego mamy te nasze cuda.

    1. Dziękuję Ci, że napisałaś. Jestem pewna, że Twoje słowa pomogą innym zaglądającym tutaj mamom. Zmotywują to tego, że warto o sobie pomyśleć i odbudować relacje z partnerem. Dużo też w Twoich słowach dobrej energii.

  4. Trzeba w końcu o sobie pomyśleć :). Czasem się wkurzam i chciałabym tej chwili dla siebie ale obowiązków jest tyle, że nie wyrabiam.

  5. Choć może to dziwne, ale od kiedy wróciłam do pracy, która bądź co bądź jest trochę odskocznią od domowej rutyny zaczęłam bardziej dopieszczać siebie 🙂 Odbiega co prawda to „dopieszczanie” od tego, które stosowałam nie będąc mamą, ale paradoksalnie odkąd pracuję, potrafię wyegzekwować więcej czasu dla siebie i partnera. Chyba nabrałam też trochę do swojej wcześniejszej wizji idealnej matki polki dystansu. W końcu kosz pełen prania nie ucieknie… Poczeka… Aż wrócę z zakupów 🙂

Dodaj komentarz