Jak stać się systematyczną i potrafić zarządzać sobą w czasie?

Domowe obowiązki, praca zawodowa, dzieci, własne zdrowie i wygląd – to wszystko wymaga czasu, którego każda z nas ma coraz mniej. Często poświęcamy go na rzeczy, które nie mogą czekać, wieczorami żałując, że znów nie udało się dotrzeć na fitness lub nauczyć kolejnych słówek z angielskiego. Macie tak dziewczyny? Czy można to zmienić?

Ustal plan działania!

Po pierwsze – priorytety

Każda kobieta wie, że na tym świecie są rzeczy ważne i te zupełnie nieistotne. Jednak to właśnie te drugie zajmują nam mnóstwo czasu. Sprzątanie skarpetek w szufladzie „bo zrobił się bałagan”, robienie porządku w książkach lub szafkach – to wszystko może poczekać. Większość naszego czasu powinnyśmy przeznaczać na to co ważne dla nas: własny rozwój (np. naukę języka), dbanie o zdrowie i formę (fitness, spacer) oraz o rodzinę (zabawa z dziećmi, wspólne rozmowy). Do ważnych rzeczy zalicza się również aktywność zawodowa, ale tylko w godzinach pracy.

Po drugie – „przeszkadzacze”

Telefon znów odrywa cię od czytania i musisz zaczynać piąty raz od nowa? Przerywasz pracę by odpowiedzieć od razu na maila? To wszystko to tzw. przeszkadzacze – rzeczy które odrywają nas od tego co ważne. To w dużej mierze ich „zasługa” że na nic nie starcza czasu. Wyeliminuj je: wyłącz na godzinę komórkę by skończyć raport, odpowiadaj na maile tylko 2 razy dziennie, a zyskasz wiele cennych minut.

Po trzecie – planowanie

Każdy dzień powinien się zaczynać od planu, który uporządkuje rzeczy do zrobienia i nada im priorytety. Najważniejsze i najbardziej pilne powinny pójść „na pierwszy ogień”. Tymi mniej ważnymi warto zająć się później, gdy umysł nie będzie już taki świeży.

Co ważne: nigdy nie planuj 100% czasu! W drugiej połowie dnia na pewno pojawi się coś pilnego do zrobienia, warto więc mieć mały „zapas” minut w grafiku.

Po czwarte – odpoczynek

Wiele zabieganych kobiet zapomina, że od czasu do czasu należy im się odpoczynek. Mowa tu nie tylko o urlopie lub zimowym wypadzie na narty, ale również o małych odpoczynkach, na które warto znaleźć chwilę w trakcie dnia. Nie wszystkie obowiązki musimy wykonywać osobiście!

Funkcjonowanie cały czas „na najwyższych obrotach” prowadzi do przemęczenia, niechęci i frustracji. Ilość obowiązków narasta, a my, coraz bardziej zmęczone, coraz gorzej sobie z nimi radzimy. Zajmują nam one więcej czasu. Szybko wpadamy w błędne koło – obowiązków coraz więcej, a my coraz wolniej je wykonujemy! Jak uciec z tej szalonej karuzeli?

Metoda jest bardzo prosta i warto ją zastosować jeszcze zanim rzeczywistość zacznie nas przerastać. To regularne rezerwowanie czasu „dla siebie” każdego dnia. Wystarczy pół godziny, by spokojnie poczytać książkę, wypić ulubioną kawę z koleżanką, pójść na spacer lub po prostu przespać się.

Czas dla siebie jest święty: nie ma możliwości przesunięcia go lub zastąpienia. W trakcie jego trwania nie nadrabiamy domowych zaległości, nie cerujemy skarpetek dzieci i nie odpowiadamy na firmowe maile. Umysł ma swobodnie odpoczywać w komfortowych warunkach, by jutro znów podjąć się kolejnych wyzwań na najwyższych obrotach. 

Czas dla siebie warto wpisać do kalendarza i poinformować rodzinę, że przez najbliższe pół godziny nie ma nas dla nikogo.

Wprowadzenie tych kilku prostych zasad sprawi, że codziennie przybędzie nam kilkadziesiąt minut. Stąd już tylko krok do systematyczności.

A jaki jest Twój sposób na zorganizowanie siebie w czasie ? 🙂

Jak stać się systematyczną i potrafić zarządzać sobą w czasie?
3.75 (75%) 4 głosów

Udostępnij:

3 comments

  1. Ewidentnie dotyczy mnie punkt 1. i 2. Jeszcze na studiach przed największym i najstraszniejszym kolokwium co robiłam? Nie nie uczyłam się, bo nagle zaczął mi przeszkadzać kurz na lampie, które nie czyściłam przez ostatnie pół roku…

  2. Przy pierwszym dziecku nie miałam czasu dla siebie, bo tak jak piszesz przeszkadzało mi to że w szafie nie ma znowu porządku, a skarpetki nie są posegregowane.. Ciągle wymyślałam sobie śmieszne prace, które tak naprawdę mogły by poczekać. Teraz gdy już mam dwie córki, staram się by codziennie mieć czas dla siebie i dla rodziny, a mąż mi w tym pomaga 🙂

  3. Moim największym przeszkadzaczem jest chyba telefon komórkowy. Jestem uzależniona od telefonu. Walczę z tym ale różnie to wychodzi.

Dodaj komentarz