Macierzyństwo, zmieniło moje życie

Nie wierzyłam, kiedy znajome mówiły mi, że bycie matką to coś wyjątkowego. Z pobłażaniem przyglądałam się promieniejącym kobietom z niemowlakiem na rękach. Hormony, fizjologia – myślałam. Do czasu aż sama zostałam matką. Teraz już wiem jak to jest. I nie zamieniłabym tego doświadczenia na żadne inne. Macierzyństwo zmieniło moje życie.

Dzień w którym pojawiła się na świecie Moja Kruszynka, Mój Skarbek, Moje Kochanie Najmniejsze był początkiem nowego życia. Kobiety coraz częściej mówią o ciemnych stronach porodu, bólu, połogu i problemach. Dla mnie to nie były problemy. To był czas spędzany z moim maleństwem, bezbronnym, zdanym na mnie. Jak mogłabym się denerwować, że nie mogę przez niego spać? Jak mogłabym narzekać na to, że brudzi, krzyczy lub płacze?

Patrzyłam w jego oczka i widziałam w nim cząstkę siebie i mojego ukochanego męża. Nasze dziecko. Wyjątkowe, będące po części każdym z nas. Życie, które sprowadziliśmy na świat. Życie, któremu chcę dać to co najlepsze. Życie, któremu podporządkowałam całkowicie siebie i swoje plany.

To co dawniej zajmowało mnie i wyznaczało cele już nie było takie ważne.

Kariera? Czym była kariera i wspinanie się po schodkach awansu wobec odpowiedzialności matki za dziecko? Wobec wyzwania, jakim jest wychowanie go na porządnego człowieka i ochronienie przed tymi, którzy chcą go skrzywdzić?

Zdobywanie nowych umiejętności, kompetencji? Teraz zdobywałam je garściami, codziennie, opiekując się moim Bąbelkiem i zapewniając mu jak najlepsze warunki do rozwoju. Stawałam się również mistrzynią w zarządzaniu czasem, organizacji życia rodziny i gotowaniu. Gdyby nie maluszek, nigdy nie odkryłabym w sobie takich pokładów energii, potencjału i umiejętności. On otworzył mi oczy na to co potrafię i czemu mogę sprostać.

Po ciąży każda kobieta wygląda tak jak wygląda. To jaką mam sylwetkę i czy mieszczę się w ciuchach sprzed „brzuszka” przestało być dla mnie ważne. Śmieszą mnie dyskusje o tym kto ile schudł i jakie zdjęcie wrzucił do Internetu. Doskonałe ciało w 10 dni po porodzie. Akurat!

Macierzyństwo nauczyło mnie akceptacji dla siebie. Moje ciało jest piękne, bo jestem matką. W pełni daje mojej Kruszynce wszystko co potrzebuje – pokarm, ciepło i matczyną miłość. Nic mu nie brakuje, więc i ja nie przejmuję się najnowszymi trendami i wymogami mody. Bycie matką to cud w czystej postaci i chcę go celebrować bez uprzedzeń, centymetra w dłoni i myślenia że coś ze mną nie tak. Wszystko jest ze mną OK. Cudownie OK.

Już podczas ciąży zaczęłam dbać o swoją dietę – co jem i jak jem nie było tylko moją sprawą, a stało się także ważne ze względu na dziecko. Zmieniłam swoje nawyki, przestałam jadać byle co. Zaczęłam się więcej ruszać, gimnastykować, wzmacniać mięśnie. Poszłam na zajęcia dla mam, poznałam nowych ludzi pełnych humoru i optymizmu, który udzielał mi się z każdą sekundą spędzaną w ich towarzystwie. Czy wstałabym znad laptopa, gdyby nie dziecko? Co zmotywowałoby mnie do zmiany?

Dobrze wiem że nic.

Tak naprawdę to dopiero po urodzeniu dziecka poczułam się pełnowartościową kobietą. Nie osobą, którą świat ocenia przez tytuły, osiągnięcia, centymetry w talii i dyplomy. One zbyt często wyznaczają wartość nas – kobiet, a przecież my jesteśmy inne.

Macierzyństwo jest wpisane w kobiecość, jest jej sednem, najważniejszym momentem, ukoronowaniem. Jedynym takim doświadczeniem w życiu, które każda z nas może mieć. Którego nie da się opisać, opowiedzieć. Jeżeli samej się przez nie nie przeszło, opowieść staje się bezbarwnym podawaniem faktów. Bo najważniejsze w tym wszystkim są przecież emocje. Te, które zostaną ze mną do końca życia i których nie zatrze czas lub problemy z pamięcią. Trzymam je głęboko w sercu i wiem, że każda kobieta która rodziła może powiedzieć to samo.

A Tobie co dało macierzyństwo? 

Macierzyństwo, zmieniło moje życie
5 (100%) 1 głosów

Udostępnij:

1 comment

  1. Piękny wpis, dający naprawdę wiele do myślenia, który skłania do refleksji 🙂

Dodaj komentarz