Gdy zostałam mamą, nie wiedziałam wszystkiego […] Moja historia. 

Dwa paski na teście. Radość. Ba, EUFORIA!

Po pierwszych uniesieniach dopadły mnie wątpliwości. Bycie mamą to odpowiedzialna rola. Muszę zatroszczyć się o małego człowieczka, wychować go, nauczyć wszystkiego co potrzebne w życiu. Czy będę umiała się nim zająć? Czy zrozumiem co chce mi przekazać bez słów? Martwiłam się tym często, ale koleżanki i mama pocieszały – każda kobieta to potrafi. Zobaczysz, dasz sobie radę!

Dzisiaj mogę powiedzieć, że miały rację. Szybko nauczyłam się zajmować Natalką i czerpać z tego ogromną radość i satysfakcję. Przy drugiej córce Ninie było już zdecydowanie łatwiej.

Jak ubierać noworodka?

Przeczytałam na ten temat chyba wszystkie książki. Poszłam na bezpłatne warsztaty i do szkoły rodzenia, gdzie położna dokładnie wyjaśniła co i jak, a potem zademonstrowała jak to się robi. Ubierałam lalkę nieskończoną ilość razy, by być przygotowaną na 100%. Nawet mnie pochwaliła, że świetnie mi idzie…

Ale i tak debiut był trudny. Co innego lalka, a co innego małe, bezbronne ciałko! Strasznie się bałam by nie zrobić dziecku krzywdy. Moje zdenerwowanie było ogromne gdy przyszło co do czego.

Po raz pierwszy ubierałam Natalię w szpitalu. Tak bardzo się stresowałam, że trzęsły mi się ręce. Moje ruchy były niezgrabne, nieskoordynowane. Denerwowało mnie to jeszcze bardziej, aż się popłakałam. Mała wyczuwała moje zdenerwowanie i po chwili ryczałyśmy obie.

Do tego nad głową miałam kilka matek, z którymi leżałam na sali. Nie brakowało „dobrych porad”, które zamiast pomagać tylko przeszkadzały. Pierwsze ubieranie wspominam źle. Ale potem szybko nabrałam wprawy, a i Natalia spokojniej poddawała się moim zabiegom.

Karmienie

Najbardziej bałam się karmienia. Przed porodem czytałam w Internecie opowieści matek, które nie miały pokarmu, nie umiały przystawić dziecka do piersi lub dostały zapalenia. Z przerażeniem myślałam o swoim debiucie i im bliżej było rozwiązania, tym bardziej się bałam. Czy będę potrafiła nakarmić moje dziecko?

Niepokój pogłębiało to, że wiedziałam, że tu wszystko zależy ode mnie, bo przecież nikt mi przy tym nie pomoże. Położna na kursie uspokajała, że problemy z karmieniem to sporadyczne przypadki, ale ja wciąż bałam się, że będę jednym z nich.

Na szczęście okazało się, że moje strachy są na wyrost. Córka od razu się przyssała, a ja nie czułam bólu i nie miałam problemów z tym by zaspokoić jej głód. A jedzenie idzie nam jak z płatka! Naprawdę, nie trzeba było się stresować!

Pierwsza kąpiel

… była pełna obaw. Może się to wydawać śmieszne, ale bałam się czy nie utopię mojego dziecka. Czy będę go dobrze trzymać, czy nie zrobię mu krzywdy? Skóra maluszka jest przecież taka delikatna! A jak się zaziębi? Albo oparzy?

Kupiłam najlepsze mydełka i płyny do kąpieli i z pomocą własnej mamy przystąpiłam do dzieła 😊. Czułam się co najmniej jak przed jakimś egzaminem!

Moja mama dokładnie wiedziała co robić. Pewnie, bez zawahania myła małą, cały czas tłumacząc mi co robi i na co trzeba uważać. To była niesamowita lekcja, za którą jestem jej bardzo wdzięczna.

Potem oddała mi Natalunię i pod jej okiem próbowałam swoich sił. Spokojnie, bez stresu umyłam ją, opłukałam, wysuszyłam i ubrałam. Obecność mojej mamy bardzo mi pomagała, bo wiedziałam, że pomoże mi w razie potrzeby. Czułam jej wsparcie i miłość. To były cudne chwile w trójkę.

Przewijanie malucha

Pierwsze przewijanie było dalekie od perfekcji. Uzbrojona w pampersy, krem do pielęgnacji i chusteczki nawilżane przystąpiłam do dzieła. Natalka (jak na złość!) nie chciała leżeć spokojnie, przez co było mi trudniej. A gdy już wymyłam dokładnie wszystkie zakamarki i fałdki skóry; przygotowywałam się do pozapinania pampersa, spięła się i… musiałam całą pracę wykonać od nowa. Tak, pierwszego przewijania nie nazwałabym perfekcyjnym, ale kolejne poszły znacznie łatwiej. Teraz mam już taką wprawę, że nawet się nie zastanawiam co i jak. Rach, ciach i gotowe!

W tamtym czasie od położnej dowiedziałam się,  że o dziecięcą pupkę będę musiała się troszczyć z wyjątkową uwagą. Skóra dziecka jest bardzo wrażliwa, bo aż do 3 roku życia nie ma w pełni wykształconej warstwy ochronnej. To sprawia, że łatwo o podrażnienia. Dodatkowo jest cieńsza o ponad 20%, a tym samym delikatniejsza. Ma mniej włókien kolagenowych i wyższe pH. Bardzo łatwo ją obetrzeć, uszkodzić lub odparzyć, zwłaszcza gdy pieluszka jest zbyt długo na pupie lub jest słabej jakości. Dlatego już od początku pilnowałam się, by zawsze mieć ze sobą zestaw ratunkowy „Na pogodę i niepogodę pod pieluszką” i przewinąć małą od razu jak będzie to konieczne.

Na początku przy Natalce korzystałam z różnych kremów metodą prób i błędów. Obecnie przy mojej drugiej córeczce Ninie stosuję  na co dzień Sudocrem care & protect. Maść jest ze mną wszędzie, zawsze mam ją pod ręką. Czy to w domu czy w torbie podręcznej dla dziecka, podczas spacerów, zakupów czy wizyt u lekarza. Jest przeznaczona do codziennej pielęgnacji zdrowej skóry dziecka w celu zapobiegania odparzeniom. Nie zawiera w swoim składzie cynku. Od razu spełniła u nas swoje zadanie – odżywia skórę, tworzy warstwę ochronną i zabezpiecza przed rozwojem zakażeń. Jest hipoalergiczna,
może być stosowana już od 1. dnia życia dziecka. Nam towarzyszy na co dzień.

Gdy odparzenie pojawi się na pupie mojej  Niny, używam Sudocrem w słoiczku. Ten krem w składzie ma tlenek cynku pochodzenia naturalnego. Nie powoduje nadmiernego wysuszenia, bo zawiera substancje zmiękczające skórę. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i łagodząco. Sprawdził się kiedy Ninka złapała rotawirusa. U nas na odparzenia numer jeden!

Bycie mamą to duża odpowiedzialność, ale też niesamowita frajda. Dziewczynki dostarczają mnóstwo radości i sprawiają, że się uśmiecham każdego dnia, gdy tylko na nie spojrzę. A wszystkiego co trzeba wiedzieć o ich pielęgnacji, każda mama nauczy się błyskawicznie ! Naprawdę nie ma się czego bać!

A jaka jest Twoja historia z ubieraniem, karmieniem piersią, kąpielą i przewijaniem?

Gdy zostałam mamą, nie wiedziałam wszystkiego […] Moja historia. 
4.9 (97.5%) 8 głosów

Udostępnij:

2 comments

  1. Na początku jest bardzo ciężko, szczególnie przy pierwszym dziecku. Ciężko znaleźć na wszystko czas i nie ma się wprawy. Czasem bardzo pomagają akcesoria. Pierwsza kąpiel dziecka była dla mnie przerażająca bo bałam się, że coś mu zrobię ale potem wszystko już idzie łatwiej

  2. Ja równiez wspominam moja pierwsza ciàze z usmiechem na twarzy. Kompletnie bylam zielona, nie wiedzialam nic. Z czesem kobieca intuicja mi pomogla. Do dzis koeruje sie glosem serca i intuicja jesli chodzi o wychowywanie moich dzieci. Kocham ❤️

Dodaj komentarz