Późne pierwsze kroki Natalki. Moja historia

Natalka była moim pierwszym dzieckiem, wyczekaną córeczką. Bardzo starałam się, by wszystko było jak należy – kontrolowałam regularnie rozwój u pediatry, szczepiłam i dbałam o zdrowie. Kupowałam sprawdzone akcesoria dla dzieci i zabawki tylko z atestem. Czytałam dobre poradniki. Starałam się zapewnić jej wszystko, co trzeba by mogła dobrze się rozwijać. I jak każda mama czekałam na te słynne kamienie milowe rozwoju: siadanie, raczkowanie, pierwszy ząbek, pierwsze kroki i pierwsze „mama”.

Według pediatrów Natalka rozwijała się prawidłowo i ja też nie miałam powodu do niepokoju. Wierzyłam, że na wszystko przyjdzie pora. Przecież każdy maluch jest inny! Niech poznaje świat i zdobywa nowe umiejętności w swoim tempie.

Ale niektórzy znajomi wiedzieli lepiej i często – niechcący – sprawiali mi przykrość. Najgorsze były spotkania z wszechwiedzącymi „ciociami” i spotkania z innymi mamami na placu zabaw. Zawsze mogłam spodziewać się jednego: komentarza do tego jak rozwija się moja córeczka. Najczęściej nie były to miłe uwagi…

Ma roczek i nie chodzi? Mój synek zaczynał już w wieku (i tu padała odpowiednia liczba miesięcy)! Strasznie mnie to denerwowało. Potem zazwyczaj następował wysyp dobrych rad. A to stawiaj ją na nogi to będzie łatwiej jej zacząć, albo kup jej chodzik, to na pewno ułatwisz jej pierwsze kroki i najbardziej irytujące: a byliście u pediatry? Bo na roczek to przecież już powinna chodzić!

Zupełnie nie rozumiałam tego chorego zainteresowania. Przecież każde dziecko jest inne i każde rozwija się w swoim tempie. Pozwólmy im na to… To, że czyjś syn w wieku 12 miesięcy już chodził nie znaczy że moja córka też musi. Czasami wydawało mi się, że jakby nie Natalka bawiąca się na kocyku to nie byłoby o czym rozmawiać przy stole. Po prostu dyżurny temat – rozwój mojej córki.

Wszystko ma swoją kolej w życiu. Jak każda mama – czekałam, czekałam i doczekałam się. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, bo to wydarzenie, którego żadna matka chyba nie zapomina…

Prasowałam w  salonie, Natalka baraszkowała na kocyku z zabawkami, rozłożonym przy kanapie tak, bym mogła ją cały czas mieć na oku. Nagle zauważyłam jak stawia stópki na ziemi i podnosi się, niezdarnie, ale dzielnie.

Stanęła trzymając się krawędzi kanapy, zachwiała się i popatrzyła mi w oczy ze swoim zbójeckim uśmiechem. Patrz mama co potrafię! A potem zrobiła krok. Niezdarny, chwiejny. Postawiła nóżkę i przeniosła ciężar ciała.

Fala czułości zalała mi serce. Moja mała dziewczynka właśnie zrobiła pierwszy krok! Co za cudowne uczucie! Byłam tak szczęśliwa, że chciałam tańczyć i śpiewać z radości. Porwałam telefon i próbowałam robić zdjęcia, nagrać filmik, ale tak mi się trzęsły ręce z wrażenia, że wszystkie wyszły rozmazane. A mała, nie przejmując się moją szamotaniną, wykonała jeszcze jeden niezgrabny kroczek i klapnęła dostojnie na pupę. I jakby nigdy nic wróciła do piszczącego pluszaka i klocków.

Wyłączyłam żelazko i zaczęłam obdzwaniać znajomych. Tak bardzo chciałam się podzielić swoją radością z bliskimi! To było cudowne uczucie, jakby miłość rozsadzała mnie od środka. Moja mała dziewczynka właśnie zdobyła kolejną ważną umiejętność! Oczyma wyobraźni już widziałam nasze wspólne spacery i zabawy; widziałam jak biega po placu zabaw. Wiem, że to jeszcze mnóstwo czasu, ale ja tak strasznie się cieszyłam!

Próbowałam ją zachęcić do kolejnych kroków, ale najwyraźniej się zmęczyła, bo nie chciała wstawać. Bawiła się grzecznie na kocu, ale ja nie mogłam już prasować. Siedziałam i patrzyłam na moje szczęście, tak bardzo dumna! Ciepło i emocje po prostu mnie zalały. Miałam łzy w oczach. Robiąc swoje pierwsze kroki dała mi taki piękny prezent! Z czułością patrzyłam na córkę. Na moją piękną, dzielną córkę.

Moja maleńka wyczekała mnie, bo właśnie mijało 16 miesięcy  od urodzenia, ale w końcu to zrobiła! Wiedziałam, że nie należy się przejmować, wbrew temu co mówili inni. Dzielna dziewczynka!

Kiedy urodziłam Ninkę moje podejście do kroków milowych dziecka było zupełnie inne. Na spokojnie i bez oczekiwania. Miałam wrażenie, że one po prostu naturalnie nam przychodzą. Nina zaczęła chodzić podczas naszych  majowych wakacji w Hiszpanii, skończyła wtedy 14 miesięcy.

Nie wiem czy wiecie, że na stronie Enfamil znajdziecie mnóstwo informacji o krokach milowych i rozwoju małego dziecka – https://www.enfamil.pl/artykuly/kamienie-milowe-12-24-miesiace. Polecam do poczytania w wolnej chwili. Enfamil ma także klub dla mam, do którego możecie dołączyć, aby otrzymywać regularnie informacje o etapie, na którym aktualnie jest Twoje dziecko, zapisać się można już będąc w ciąży, tu znajdziecie formularz rejestracyjny: https://www.enfamil.pl/user/enrollment      

A kiedy pierwsze kroki postawiło Twoje dziecko? Jestem bardzo ciekawa Twojej historii. 

Późne pierwsze kroki Natalki. Moja historia
5 (100%) 4 głosów

Udostępnij:

7 comments

  1. Hej Aniu, jestem tu od niedawna, ale bardzo lubię czytać Twoje wpisy. Na ten zajrzałam z bardziej z ciekawości, bo sama nie miałam problemu z późnym stawianiem pierwszych kroków. Może w sumie trochę inny problem, bo moja córa stanęła pierwszy raz na nogi mniej więcej gdy miała 7 miesięcy. Nigdy jej jakoś szczególnie nie zachęcałam do stawania czy chodzenia, nie prowadziłam za rączki, nie stosowałam chodzików – bo tak jak ty uważam, że wszystko w swoim czasie. Ale co się wtedy nasłuchałam, że to za wcześnie, że nie mogę pozwalać jej stawać i chodzić, że tej i tej córka to stanęła dopiero jak miała 15 miesięcy i dzięki temu nogi ma teraz proste a nie krzywe… itp. Moim zdaniem skoro dziecko stanęło na nogach to widocznie przyszedł na to moment, poczuło że może, itp. Nie rozumiałam oczekiwań innych, co niby miałam zrobić, zabronić dziecku się poruszać tak jak chciało i na siłę je kłaść czy sadzać? 😉 To szalenie denerwujące, bo przecież każde dziecko jest inne. Szkoda że nie wszyscy to rozumieją i przede wszystkim oczekują od dzieci, że mają to i to umieć do określonego wieku.. A przecież nie na tym powinno polegać życie, by ścigać się o to czy tamto z innymi i wiecznie się porównywać.
    I tak jak Ty kiedyś słyszałaś komentarze „a czemu jeszcze nie chodzi” tak ja teraz słyszę komentarze „a czemu jeszcze tego nie je, przecież ma 3 lata to już powinna jeść wszystko” (mamy trochę problemów z brzuszkiem). Poszukuję celnej riposty na takie zapytania 😉

  2. Hej Ania u nas było bardzo podobnie 😀 młodszy syn zaczął chodzić jak miał 15 miesięcy bardzo bal się odważyc i puścić mamę 😀 za to Kacper miał więcej odwagi i zaczął chodzić jak miał 10 miesięcy 😀 zupełnie inaczej 😀 zresztą do dziś mam wszystko inaczej między chłopcami nie są identyczni😀

  3. My nadal czekamy 🙂 Corka ma 18 miesięcy, wiem, ze wystarczy tylko aby sie odważyła ale ona nie ma na to najwyraźniej ochoty .

  4. U nas też po roczku, 16 miesięcy. Na spokojnie:) tak z innej beczki-piękny ogród! Oby więcej jego zdjęć w postach. My dopiero kupujemy działkę; nie mogę się doczekać, kiedy już w końcu będziemy sadzić, dbac o ogród i pić w nim poranną sobotnią kawę:)

    1. Dziękuję :). To prawda ogród to super fajna przestrzeń dla dziewczynek. Najważniejsze, że jest zielona trawa :). Ja też już czekam do ciepłej słonecznej wiosny … 🙂 Gratuluję Tobie kupna działki :).

  5. Mój synek miał dokładnie rok i 10 dni ☺ przeszedł sam jakieś 5 metrów i się przewrócił do tyłu prosto na głowę. Płaczu było dużo i 40 min pocieszania. Za to córka zaczęła chodzić jak miala prawie 15mscy. Też się nasłuchałam, że późno. Jako, że jest dziewczynką, to niby powinna szybciej niż syn chodził. A ja się nie przyjmowałam bo widziałam, że ślicznie i stabilnie chodzi przy meblach i że jak się odważy, to sama pójdzie. Teraz za to słucham odnośnie jej mówienia. Ma prawie 3 lata i dopiero zaczyna mówić ale dość niewyraźnie. Syn za to płynnie mówił mając 20 miesięcy. Nie cierpię porównań. Dzieci rozwijają się w swoim indywidualnym tempie. Dopóki nas to nie martwi a co najważniejsze jak nasza pani pediatra nie widzi zastrzeżeń co do rozwoju dziecka, to wszelkie uwagi „życzliwych” puszczam obok uszu ☺

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.