Leon i jego nie-zwykłe spotkania (Recenzja i Konkurs)

Czy Twoja pociecha zadawała Ci mnóstwo pytań kiedy zobaczyła osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim?

Książeczka Leon i jego nie-zwykłe spotkania (Wyprawa na zamek) pomoże Ci w prosty i naturalny sposób tłumaczyć dzieciom kwestie niepełnosprawności.

Tytułowym bohaterem opowiadań jest Leon, który uwielbia przygody. Bardzo lubi się śmiać i rozwiązywać zagadki. Jest wesołym, odważnym i otwartym chłopcem. Ma pewną ważną cechę – lubi pomagać innym. To czyni go kimś wyjątkowym. Najbliższymi przyjaciółmi Leona są Maks i Lenka. Lena to zaradna, rozważna i mądra dziewczynka, zawsze służąca cenną radą. Maks to typ niesfornego gaduły. Ten chłopiec, z pozoru wyglądający na rozrabiakę, ma wielkie serce i dużo wrażliwości.
Leon, Maks i Lenka w czasie wspólnych przygód przeżyją niejedno nie-zwykłe spotkanie i pokażą nam, że świat jest pełen wyjątkowych ludzi.
W wyprawie na zamek bierze udział jeszcze jeden bohater – chłopiec o imieniu Filip, który porusza się na wózku inwalidzkim. Jest wesoły towarzyski i dzielny jak pozostałe dzieciaki. Filip udowodni, że każdy może być częścią grupy przyjaciół i brać udział w niezwykłych przygodach.

Autorką tej niezwykłej książeczki jest Agata Battek – pomysłodawca i założycielka Fundacji VERBA. Pani Agata od 13 roku życia porusza się na wózku inwalidzkim.
Pomysł stworzenia fundacji i wydawania bajek pojawił się u Pani Agaty równo rok temu. Sporo jej koleżanek oczekiwało dzieci a niektóre z nich rodzeństwa dla swoich pierwszych maluchów. Dużo rozmawiały o dzieciach i koleżanka Pani Agaty wspomniała, że kupiła dla swojej córki książeczki o tym jak w domu pojawia się dzidziuś. Ta z pozoru zwyczajna rozmowa zrodziła pomysł żeby tłumaczyć kwestie niepełnosprawności  właśnie na bazie takich książeczek. Z uwagi na to, że Pani Agata porusza się na wózku inwalidzkim spotyka sporo dzieci żywo zainteresowanych jej “pojazdem”. Stwierdziła, że skoro uczymy dzieci o otaczającym ich świecie nie możemy pomijać kwestii niepełnosprawności – szczególne w obliczu tego ile robi się teraz w imię tego aby osoby z obniżoną sprawnością mogły normalnie funkcjonować. I tak właśnie postanowiła sama napisać serię bajek pt. LEON i jego nie-zwykłe spotkania.

Więcej informacji  na temat Fundacji VERBA znajdziecie tutaj i tutaj.

Książeczka Leon i jego nie-zwykłe spotkania (Wyprawa na zamek) posiada bardzo piękne ilustracje. Kiedy czytałam ją Natalii uśmiechała się a jak pokazywałam jej ilustracje bardzo żywo reagowała. Kiedy dorośnie książeczka ta pomoże mi w oswajaniu jej z tematem niepełnosprawności.

Przy okazji tej recenzji mam do rozdania 5 takich książeczek dla was.

Co trzeba zrobić aby wziąć udział w konkursie?

Wystarczy zostawić w komentarzu pod spodem (pod postem konkursowym)

swoją opinię na temat oswajania najmłodszych z tematem niepełnosprawności. Napisz o swoim doświadczeniu albo jak Ty widzisz taką rozmowę z Twoim dzieckiem w przyszłości? Chodzi o wasze osobiste opinie na ten temat. Wybiorę 5 najciekawszych i nagrodzę autorów książeczkami „Leon i jego nie-zwykłe spotkania (Wyprawa na Zamek)”.

Odpowiedzi wysyłane na maila strony czy na facebooku nie będą się liczyły. Konkurs trwa od 09.09.13 do 15.09.13 do godziny 23:59. Każdy może wysłać tylko jeden komentarz. Pamiętajcie o podaniu adresu e-mail w formularzu komentarzy! Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.

DSC_0014

DSC_0029

 

Leon i jego nie-zwykłe spotkania (Recenzja i Konkurs)
Zagłosuj na ten post

Udostępnij:

10 comments

  1. Witam serdecznie ! Sama jestem osobą niepełnosprawną.Mam toczeń układowy ( chorobę nieuleczalną ) już od 14 roku życia i może to dlatego dopiero teraz, mają 33 lata, jestem w pierwszej ciąży.Styczność z osobami niepełnosprawnymi mam od zawsze—począwszy od 1994 roku, kiedy to po raz pierwszy leżałam w szpitalu w Warszawie.Miałam wtedy 14 lat i był to oddział dziecięcy–wszystkie dzieciaki tam były chore i te choroby po nich były w większości widoczne.Sama dzieliłam pokój z dziewczynką młodszą ode mnie, która chodziła o kulach.Potem 5 razy byłam w różnych sanatoriach.Ostatni pobyt w 2004 roku najbardziej utkwił mi w głowie, gdyż był to szpital uzdrowiskowy, w dużej mierze z osobami leżącymi i na wózkach inwalidzkich–i młodzi ludzie przed 30 rż. i starsi.U mnie w domu ten temat nie jest obcy i nigdy już nie będzie.Moją córeczkę będę od samego początku uczyła empatii do ludzi, szacunku i zrozumienia…myślę, że więcej nie trzeba.Pozdrawiam gorąco.

  2. Czekam na narodziny mojej córeczki, ale mam już dwie pociechy mojej siostry, z którymi byłam od ich urodzenia. Jesteśmy bardzo zżyci, dlatego też to mnie często zadawali pytania, które nierzadko sprawiały mi mały problem. Kiedy 4 letnia siostrzenica mnie zapytała, dlaczego ten Pan jest na wózku skoro jest dorosły nie starałam się jej mówić jakiś opowieści z kosmosu, powiedziałam jej prawdę tak, by zrozumiała. Mianowicie, wytłumaczyłam jej, że niektórzy ludzie mimo tego, że są dorośli, nie mogą chodzić, bo w plecach jest taki magiczny guziczek, dzięki któremu ludzie chodzą, ale jeśli ten guziczek się zepsuje to przestają czuć nóżki i nie mogą wstać. Sandra (siostrzenica) bardzo się tym zmartwiła, podeszła do tego Pana i powiedziała mu ” Niech się Pan nie martwi, bez magicznego guziczka można żyć, ważne, że ma Pan osoby, które Pana kochają i pomagają”. Mężczyzna ten wzruszył się niesamowicie, twierdząc, że dzieci mające tak wiele empatii w sobie to cudowny skarb. 🙂 Więcej pytań na temat takiej niepełnosprawności nie było, Sandra przyjęła do wiadomości to, co jej powiedziałam i od tej pory osoby na wózkach nie dziwią jej.

  3. Poruszyłaś bardzo ważny problem. Myślę, że od samego początku trzeba kształtować w dziecku świadomość, że wszyscy jesteśmy tacy sami mimo wózka, kuli, czy białej laski.
    Staś kiedy miał ok roku bał się kuli, którą podpiera się jego prababcia. Rozmawiałam z nim o tym, tłumaczyłam i już teraz wie, że kula pomaga babci chodzić, bo babia ma chore nogi. Dziecko trzeba traktować poważnie i rozmawiać z nim otwarcie, nawet o trudnych sprawach.
    Dobrym pomysłem jest czytanie książek, w których bohater jest niepełnosprawny. Mamy w swojej biblioteczce „Kicię Kocię na placu zabaw” Anity Głowińskiej. W książeczce poznajemy małego Antka, który jest niedosłyszący. Wspaniałą książką jest również „Dźwięki kolorów” Jimmy Liao , w której bohaterką jest niewidoma dziewczynka. Staś bardzo chciałby poznać Leona i jego przyjaciół. Myślę, że „Wyprawa na zamek” bardzo by mu się spodobała.
    Pozdrawiam

  4. Witam was dziewczyny. Ciesze się, ze umieszczacie komentarze, piękne są wasze opinie. Mam informację dla anuleczki: otóż kolejna książeczka z tej serii pojawi się dopiero w listopadzie (wtedy będzie oficjalna premiera), dam wam znać na blogu 🙂

  5. Mam takie ciekawskie 3 dziewczynki którym przydałaby się taka książeczka. Myślę że przygotowanie dziecka do niepełnosprawności innych osób podczas czytania książki jest świetnym pomysłem.
    Kuzyn (Ryszard) od strony mojego męża, miał jakiś czas temu wypadek… Skutki tego wypadku są takie, że wujek moich córeczek nie za bardzo może mówić i chodzić.kilka dni temu gdy wracałam z dziewczynkami ze szkoły mijałyśmy dom Ryszarda i jedna z moich pociech zapytała mnie dlaczego wujek nie może chodzić ani mówić… Wytłumaczyłam jej więc, że wujek miał wypadek, teraz jest chory itd. Wszystko by było w porządku gdyby nie to, że moja córka zadała to pytanie już chyba 10 raz i za każdym razem przy Ryszardzie. Może ta książeczka pomogła by mi troszkę bardziej dotrzeć do moich dzieci zwłaszcza, że druga córeczka też już zaczyna zadawać takie pytania, a trzecia lada moment nie pozostanie im dłużna…
    Pozdrawiam

  6. Witam,
    Opowiem o sytuacji z życia wziętej, która przydarzyła się nam w minioną sobotę, Ja z moim 3, 5 letnim synem wybraliśmy się od pobliskiego sklepu spożywczego na zakupy. Po chwili wszedł Pan z niewidomą dziewczynką. Pytanie mojego dziecka brzmiało ” Dlacego ta dziewcynka nie ma oców?” .
    I chcąc nie chcąc – TRZEBA dziecku próbować wytłumaczyć – wytłumaczyć jaki jest powód tej „inności”.
    Ja odwołałam się do wyobraźni, będąc już w domu, zawiązałam mu oczka chustką i chciałam choć na chwilę pokazać i także żeby i on zrozumiał jak wygląda świat choćby nawet tej niewidomej dziewczynki.
    Uważam, że trzeba być dobrym przykładem, dla naszego dziecka i to w jaki sposób MY RODZICE reagujemy na „inność”, będzie najlepszym przykładem dla niego.

  7. Cudowna książeczka a gdzie można nabyć inne przygody Leonka z tej serii?

    Mam 10 mc córeczkę więc dla niej jest jeszcze za wcześnie abym ją edukowała pod tym kątem.

    Sama jeżdżę na wózku i wiem jak to jest ważne aby inni a w szczególności młode pokolenie „patrzyło” na nas przychylnie. Nie chcemy litości chcemy aby traktowano nas normalnie!

    Pozdrawiam Cię Aniu uwielbiam Cie czytać!

  8. Myślę, że przede wszystkim nie powinniśmy unikać osób niepełnosprawnych, nie wolno „chronić” dziecka od samego początku, ale trzeba od razu kiedy jest już na tyle duże że zadaje pytania tłumaczyć, a nie udawać że nie ma tematu. Moja córeczka jest jeszcze malutka i taka rozmowa dopiero przed nami. Myślę, że odbędzie się przy okazji jakiegoś filmu/bajki lub czytania książki- tak, żeby Mała była przygotowana na spotkanie z osobą niepełnosprawną a nie narobiła krzyku biegnąc ulicą i wytykając palcami osobę na wózku, tego bym nie chciała. Jeżeli rodzic w odpowiednim czasie zacznie dziecku tłumaczyć i oswajać je z tematem, osoby niepełnosprawne w naturalny sposób staną się dla niego częścią życia a nie będą jakąś „dziwną rzeczą” na którą trzeba zwracać uwagę. Dzieci są małe i bardzo podatne na wpływ otoczenia, jeżeli w odpowiedni sposób to wykorzystamy możemy je wychować na tolerancyjnych i przyjaznych ludzi, tylko dajmy im szansę i dążmy do tego, a nie czekajmy na ostatnią chwilę bo może być za późno. Mam nadzieję że uda mi się tak przygotować córeczkę, że kiedy na spacerze natkniemy się na osobę na wózku nie będzie jej wytykała palcami i pytała „dlaczego”, a przywita przyjaznym uśmiechem.

  9. Ważne aby uświadomić swojemu dziecku że osoby na wózkach są normalni nie trzeba się ich bać i omijać.

    Kochać trzeba każdego człowieka i jeśli rodzic tak czuje to samo przekaże swoim dzieciom

    Rozmawiać z dzieckiem, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać!

  10. Szczerze mówiąc nie mam doświadczenia w takich rozmowach, ale moja mama bardzo szybko zaczęła ze mną rozmawiać o niepełnosprawności. Przyczyną pewnie było to, że w rodzinie mamy chorą -teraz już dojrzałą dziewczynę. Swojemu synowi chciałabym pokazać, że niepełnosprawne dzieci nie są gorsze od zdrowych, że można tak samo z nimi rozmawiać, czy się zaprzyjaźnić. Nie wyobrażam sobie mojego dziecka wytykającego paluszkiem czy wyśmiewającego się z osoby chorej. Chcę żeby – na tyle ile będzie rozumiał w danym wieku wiedział, że takie osoby odczuwają takie rzeczy bardziej. I na pewno docenią każdą pomoc i odwzajemnią sympatię, przyjaźń. A człowiek wtedy czuje się lepszy. I szczęśliwszy!

Dodaj komentarz