„Za mamusię, za tatusia” – sposób na niejadka?

„Za mamusię, za tatusia” – sposób na niejadka? Dlaczego nie wolno wmuszać jedzenia dzieciom?

„Pierwszy raz byłam świadkiem takiego wydarzenia. Siedziałam w kawiarni w centrum handlowym, miałam akurat przerwę w zajęciach na uczelni. Zamówiłam kawę i zaciekawieniem obserwowałam innych klientów. Moją uwagę przykuła młoda mama, która usiadła ze swoim na oko 2 letnim synkiem niedaleko mnie.

– Jaki śliczny chłopczyk! – pomyślałam

Mama wyjęła z torebki banana i zupełnie nie zwracając uwagi na pozostałe osoby za wszelką cenę chciała nakarmić synka.

– No proszę Cię zjedz, chcesz być duży? Dlaczego Ty nie masz apetytu?! – pytała, ale chłopczyk milczał.

Maluch niestety z minuty na minutę był coraz bardziej rozdrażniony, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie był głodny. Kobieta nie dawała jednak za wygraną. Wzięła synka na kolana, przytrzymała go mocno, a następnie ZATKAŁA MU NOS, a kiedy on chciał otworzyć usta, bo brakowało mu powietrza, wykorzystała ten moment beznamiętnie wpychając mu owoc do buzi! Chłopiec przy tej całej „operacji” strasznie płakał i chciał jej uciec.

Patrzyłam na to i tak bardzo mnie wmurowało, że nie byłam w stanie zareagować. Dziś żałuję. Bo dla mnie takie zachowanie to akt okrucieństwa.”

Każda z nas martwi się zdrowiem swojego dziecka. Brak apetytu to problem bardziej przewlekły niż jesienny katar czy kaszel. Żyjemy w przeświadczeniu, że to my decydujemy o tym ile i jak często dziecko będzie jadło, niepotrzebnie obwiniając siebie za niepowodzenie, jakim jest odmowa zjedzenia posiłku przez naszą pociechę. Tymczasem to nie my, a apetyt reguluje proces spożywania posiłków i robi to w sposób odpowiadający potrzebom danej osoby. Małe dzieci często nie jedzą, bo po prostu nie są głodne.

Mając na uwadze zdrowie naszych pociech (ah ta anemia!) często stosujemy różnego rodzaju sztuczki, mające zachęcić dziecko do jedzenia. Począwszy od robienia samolotu z łyżeczki, poprzez rozpraszanie dziecka bajkami, prośby, błagania, aż wreszcie groźby: „Nie wyjdziesz na dwór dopóki nie zjesz”. To wszystko to nic innego jak AKT PRZEMOCY. Wpychanie dziecku jedzenia na siłę nie przynosi bowiem żadnego wymiernego efektu, oprócz płaczu lub co gorsza wymiotów dziecka. Warto to sobie uświadomić, zanim nasza pociecha na dobre znienawidzi moment posiłków i całkowicie się do nich zniechęci.

W takim razie co robić, aby dziecko lepiej jadło i nie kojarzyło posiłku z czymś nieprzyjemnym? Pozwalaj dziecku na:

  • decydowanie ile ma zjeść. Dzieci wiedzą, jak dużo jedzenia potrzebują, aby zaspokoić głód. Powstrzymaj się od ingerencji, nawet jeśli te ilości wydają Ci się absurdalnie małe;

 

  • zrozumienie, że jedzenie ma celu zaspokojenie głodu, a nie sprawianie radości rodzicom. Małe dzieci często nie są świadome tego, po co ludziom jedzenie;

 

  • uczestnictwo w przygotowywaniu posiłków, wybieraniu ich i podawaniu do stołu;

 

  • jedzenie we własnym tempie. Nie pospieszaj, nie każdy musi jeść bardzo szybko.

 

Niedopuszczalne zaś są następujące zachowania:

  • Nakłanianie do jedzenia poprzez:

– straszenie „Będziesz tu siedział dopóki nie zjesz”;

– zawstydzanie „Zobacz jaka grzeczna dziewczynka z Kasi, wszystko zjadła, a Ty?”;

– zabawianie, włączanie bajek itp.;

– oferowanie nagrody „Jak zjesz to pójdziemy na plac zabaw”.

 

  • Naruszanie granic dziecka poprzez wpychanie łyżeczki do ust czy inne metody, wykorzystujące naszą przewagę siłową.

 

  • Stosowanie środków pobudzających apetyt. Po pierwsze skład tego typu farmaceutyków wiele pozostawia do życzenia, po drugie pobudzanie apetytu w ten sposób to zwykła manipulacja.

 

Wiele z Was odnosi się zapewne do ogólnodostępnych norm, tabelek i zaleceń w kwestii żywienia. Pamiętajcie jednak, że to tylko uśrednione liczby, które nie zawsze muszą się odnosić do naszego dziecka. W przypadku młodszych dzieci szczególnie ważna jest kontrola wagi i okresowe badania. Jeśli dziecko nie chudnie i nie ma innych niepokojących objawów, to nie ma powodu do obaw. W przypadku starszych dzieci trzeba zaufać intuicji. Warto kształtować w dziecku odpowiednie wzorce i nawyki żywieniowe, z których będą korzystały całe życie. Stosowanie przekupstwa czy karmienie na siłę przyniesie w efekcie więcej szkody niż pożytku, bo dziecko nie będzie w stanie kontrolować ośrodka głodu i sytości, co może przyczynić się do zaburzeń w przyszłości takich jak: otyłość, anoreksja i bulimia.

Żywienie dzieci jest związane z pewną presją społeczną. To czy dziecko jest dobrze odżywione, je zdrowo, ładnie – świadczy o nas jako rodzicach. Często nawet nie mamy świadomości, ale zależy nam na tym, aby być dobrze odbieranym, jako osoby, które smacznie i zdrowo gotują i takie same zasady wpajają swoim dzieciom. Nie dajmy się jednak zwieść i wpędzić w pułapkę. To, że nasze dziecko je małe ilości wcale nie świadczy o nas źle. Pamiętaj, że priorytetem jest zdrowie naszych pociech, a nie zdanie innych osób.

A Ty jesteś mamą niejadka? Jakie są Twoje odczucia w tym temacie?

„Za mamusię, za tatusia” – sposób na niejadka?
5 (100%) 2 głosów

Udostępnij:

2 comments

  1. Dziecko to nie maszyna. Ono czuje!!! Wie kiedy jest głodne, zmęczone czy jest mu zimno. Nie rozumiem dlaczego mamy tendencję wpychać w małego człowieka jedzenie na siłę. Dosłownie jakbyśmy startowali w zawodach hodowli zwierząt – jak największy przyrost wagi w jak najkrótszym czasie. A kiedy dziecko dorasta i ma problemy z otyłością pojawia się wielkie zdziwienie, gdzie nabrało takich fatalnych nawyków żywieniowych. Kto nauczył je przejadania się…

  2. Zdecydowanie namawianie do jedzenia mija się z celem i nie ma sensu 🙂 Ja preferuje kreatywnie podane posiłki, tak żeby danie zaciekawiło dziecko.

Dodaj komentarz