„Jej chłopak” Freidy McFadden to thriller psychologiczny, który bardzo dobrze wykorzystuje jeden z najbardziej współczesnych tematów – randkowanie, poznawanie ludzi przez aplikacje i niepewność związaną z tym, kim naprawdę jest osoba znajdująca się po drugiej stronie ekranu. Autorka bierze sytuację, która dla wielu osób jest dzisiaj czymś całkowicie normalnym, a następnie zamienia ją w historię pełną napięcia, podejrzeń i coraz większego poczucia zagrożenia. Bo przecież poznając kogoś przez aplikację, tak naprawdę przez długi czas wiemy o nim wyłącznie tyle, ile sam zdecyduje się nam powiedzieć. Widzimy kilka zdjęć, poznajemy imię, zawód, zainteresowania, czytamy kilka wiadomości i na tej podstawie próbujemy ocenić, czy człowiek jest wart naszego zaufania. McFadden bardzo umiejętnie wykorzystuje właśnie tę niepewność i sprawia, że podczas lektury nawet najbardziej niewinne zachowania zaczynają budzić podejrzenia.
Główną bohaterką książki jest Sydney Shaw, singielka mieszkająca w Nowym Jorku, która ma już zdecydowanie dość nieudanych randek i mężczyzn poznawanych za pośrednictwem aplikacji. Jej doświadczenia nie należą do szczególnie zachęcających. Trafiała na ludzi dziwnych, nieuczciwych, kłamiących albo zupełnie innych niż przedstawiali się w internecie. Z czasem coraz trudniej uwierzyć jej, że naprawdę może poznać kogoś normalnego, z kim uda się stworzyć stabilną relację. Sydney nie szuka wielkiej sensacji ani idealnej bajki. Chce po prostu spotkać mężczyznę, któremu będzie mogła zaufać i przy którym poczuje się bezpiecznie. Wydaje się więc, że wreszcie dopisuje jej szczęście, kiedy poznaje człowieka niemal idealnego. Jest przystojny, inteligentny, czarujący, odnosi sukcesy zawodowe i potrafi sprawić, że Sydney czuje się przy nim wyjątkowo. Po wcześniejszych randkowych katastrofach nowa znajomość wygląda niemal zbyt dobrze, żeby mogła być prawdziwa.
I właśnie tutaj zaczyna się właściwa historia. W tym samym czasie w Nowym Jorku dochodzi do brutalnych morderstw kobiet. Sprawa zaczyna wzbudzać coraz większy niepokój, szczególnie że wszystko wskazuje na to, iż zabójca wyszukuje swoje ofiary poprzez randki. Najpierw poznaje kobietę, zdobywa jej zaufanie, a później dochodzi do tragedii. Dla Sydney informacje o kolejnych zbrodniach przestają być więc wyłącznie historią oglądaną w wiadomościach. Zaczynają dotyczyć dokładnie świata, w którym sama funkcjonuje. Randka z nieznajomym przestaje oznaczać tylko możliwość nudnego wieczoru czy kolejnego rozczarowania. Pojawia się pytanie znacznie bardziej niepokojące – czy człowiek siedzący po drugiej stronie stolika rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje?
To właśnie ten motyw uważam za jeden z największych atutów „Jej chłopaka”. Freida McFadden nie potrzebuje wymyślnej scenerii ani wyjątkowo skomplikowanego punktu wyjścia. Nie przenosi czytelnika do odciętej od świata posiadłości, tajemniczego hotelu czy małego miasteczka, w którym wszyscy skrywają mroczne sekrety. Zagrożenie pojawia się w czymś bardzo zwyczajnym – w aplikacji randkowej, wiadomości, pierwszym spotkaniu czy rozmowie z pozornie sympatycznym człowiekiem. Dzięki temu historia wydaje się znacznie bliższa rzeczywistości i łatwo wyobrazić sobie podobną sytuację. Oczywiście sama fabuła jest typowo thrillerowa, jednak niepokój wynikający z poznawania zupełnie obcej osoby jest bardzo autentyczny.
Sydney jest bohaterką, która może wywoływać u czytelnika różne emocje. Z jednej strony łatwo zrozumieć jej potrzebę znalezienia kogoś bliskiego. Po serii fatalnych doświadczeń naprawdę chce uwierzyć, że tym razem poznała właściwego człowieka. Z drugiej strony zdarzają się momenty, w których czytelnik zaczyna dostrzegać sygnały ostrzegawcze szybciej niż ona i ma ochotę powiedzieć jej, żeby była ostrożniejsza. McFadden często buduje swoje thrillery właśnie na takim napięciu. Bohater widzi pewne rzeczy, ale interpretuje je inaczej, ponieważ chce wierzyć w konkretną wersję wydarzeń. Jeden niepokojący szczegół można przecież łatwo wytłumaczyć. Dziwna odpowiedź może wynikać ze stresu. Niespójność w opowieści może być zwykłym nieporozumieniem. Niechęć do rozmowy o przeszłości może wynikać z trudnych doświadczeń. Dopiero kiedy takich drobiazgów zaczyna przybywać, pojawia się pytanie, czy rzeczywiście są przypadkowe.
Autorka bardzo dobrze pokazuje, jak łatwo człowiek potrafi racjonalizować zachowania osoby, którą chce lubić. Kiedy ktoś wydaje się atrakcyjny, sympatyczny i idealnie dopasowany, znacznie łatwiej ignorować czerwone flagi. I właśnie ten mechanizm jest jednym z ciekawszych elementów powieści. „Jej chłopak” nie opowiada jedynie o seryjnym zabójcy. W dużej mierze jest też historią o zaufaniu, potrzebie bliskości i tym, jak bardzo nasze oczekiwania wpływają na sposób postrzegania drugiej osoby.
Kolejnym elementem, który urozmaica fabułę, jest wykorzystanie dwóch linii czasowych. Czytelnik śledzi teraźniejsze losy Sydney, ale jednocześnie poznaje historię z przeszłości związaną z młodym Tomem. Początkowo nie wszystkie elementy obu części wydają się ze sobą bezpośrednio powiązane, ale z czasem zaczynamy dostrzegać coraz więcej szczegółów, które mogą mieć znaczenie. I właśnie wtedy rozpoczyna się typowa dla Freidy McFadden gra z odbiorcą. Czytelnik zaczyna samodzielnie łączyć fakty, budować teorię i próbować przewidzieć, jak wydarzenia z przeszłości wpływają na to, co dzieje się obecnie. Problem polega na tym, że w książkach McFadden rozwiązanie, które wydaje się najbardziej logiczne, nie zawsze jest rozwiązaniem prawdziwym.
Autorka bardzo lubi kierować podejrzenia czytelnika w konkretną stronę. Kiedy jedna z postaci zachowuje się podejrzanie, zaczynamy zwracać uwagę na każdy jej gest i każde wypowiedziane słowo. Po chwili pojawiają się informacje, które zdają się potwierdzać nasze przypuszczenia. Czujemy więc satysfakcję, że udało nam się rozgryźć historię. A następnie wystarczy jeden szczegół, żeby wszystko ponownie stanęło pod znakiem zapytania. Czy ta osoba rzeczywiście kłamie? A może ktoś celowo chce, żeby wyglądała podejrzanie? Czy bohaterka powinna zaufać własnej intuicji? Czy może strach związany z morderstwami sprawia, że zaczyna widzieć zagrożenie tam, gdzie go nie ma? McFadden nieustannie zmusza czytelnika do zmiany zdania.
To nie jest jednak książka, w której główną atrakcją jest skomplikowane śledztwo policyjne. „Jej chłopak” zdecydowanie bardziej przypomina thriller psychologiczny niż klasyczny kryminał. Nie dostajemy tutaj wielostronicowych analiz śladów, procedur policyjnych czy pracy detektywów. Najważniejsze są relacje pomiędzy bohaterami, sekrety, kłamstwa i niepewność. Zagadka kryminalna stanowi bardzo ważny element fabuły, ale przede wszystkim służy budowaniu napięcia wokół Sydney i ludzi, których wpuszcza do swojego życia.
Styl Freidy McFadden jest niezwykle charakterystyczny i „Jej chłopak” zdecydowanie nie stanowi wyjątku. Autorka pisze prosto, dynamicznie i bardzo przystępnie. Nie zatrzymuje fabuły po to, aby przez kilka stron opisywać wnętrze mieszkania, pogodę czy wygląd ulicy. Większość scen ma konkretne zadanie – albo przesuwa akcję do przodu, albo wzbudza podejrzenia, albo przekazuje czytelnikowi nową informację. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko. Duże znaczenie mają również krótkie rozdziały. To jeden z tych thrillerów, przy których łatwo powiedzieć sobie: przeczytam jeszcze tylko jeden rozdział. Problem w tym, że po kilku stronach pojawia się kolejny mały cliffhanger, więc chcemy przeczytać następny. I nagle okazuje się, że minęła godzina.
Freida McFadden doskonale rozumie mechanizm czytelniczej ciekawości. Nie zawsze musi wydarzyć się coś wielkiego. Czasem wystarczy jedno dziwne zdanie, wiadomość, spojrzenie czy informacja z przeszłości, żeby zakończyć rozdział w dokładnie takim momencie, w którym trudno odłożyć książkę. Dzięki temu nawet spokojniejsze fragmenty nie są szczególnie nużące. Cały czas istnieje poczucie, że coś jest nie tak i że prawdziwe zagrożenie może znajdować się znacznie bliżej, niż Sydney przypuszcza.
W książce bardzo mocno obecny jest również motyw pozorów. Idealny partner może przecież istnieć tylko dlatego, że pokazuje dokładnie taką wersję siebie, jaką druga osoba chce zobaczyć. Każdy człowiek podczas pierwszych tygodni znajomości w pewnym stopniu prezentuje swoje najlepsze strony. W thrillerze McFadden pytanie brzmi jednak: co znajduje się pod tą powierzchnią? Czy niewinne przemilczenie jest rzeczywiście niewinne? Ile trzeba wiedzieć o przeszłości drugiego człowieka, zanim można mu zaufać? Czy fakt, że ktoś jest czarujący i sprawia dobre pierwsze wrażenie, rzeczywiście cokolwiek o nim mówi?
„Jej chłopak” bardzo skutecznie wykorzystuje również lęk przed tym, że możemy źle ocenić drugiego człowieka. Niebezpieczne osoby w rzeczywistości nie zawsze wyglądają niebezpiecznie. Nie noszą przecież na czole informacji, że należy ich unikać. Mogą być sympatyczne, uprzejme, odnoszące sukcesy i pozornie idealnie funkcjonujące w społeczeństwie. Właśnie dlatego historia Sydney potrafi wzbudzić niepokój. Najbardziej przerażająca nie jest sama myśl o seryjnym zabójcy. Bardziej niepokoi możliwość, że przed ujawnieniem swojej prawdziwej natury mógłby być człowiekiem, któremu inni bez większego problemu ufają.
Oczywiście książka ma też elementy, które mogą nie spodobać się każdemu. Niektóre decyzje bohaterów są dyskusyjne i doświadczeni czytelnicy thrillerów mogą w pewnych momentach zastanawiać się, dlaczego Sydney nie reaguje bardziej zdecydowanie. Czasem trzeba też zaakceptować, że fabuła ma przede wszystkim dostarczać emocji i zaskoczeń, a nie być w każdym szczególe perfekcyjnie realistyczna. McFadden pisze bardzo rozrywkowe thrillery. Jej najważniejszym celem jest wciągnięcie czytelnika w historię i sprawienie, że będzie chciał natychmiast poznać rozwiązanie. Jeżeli ktoś szuka bardzo pogłębionego studium psychologicznego bohaterów albo niezwykle realistycznej historii kryminalnej, może poczuć pewien niedosyt. Jeżeli jednak najważniejsze są napięcie, tempo, sekrety i zwroty akcji, „Jej chłopak” spełnia te oczekiwania bardzo dobrze.
Największą siłą tej powieści jest jednak nieustanne poczucie, że nie wiemy wszystkiego. Bohaterowie posiadają informacje, których czytelnik jeszcze nie zna. Przeszłość stopniowo zaczyna wpływać na teraźniejszość, a kolejne elementy historii układają się w coraz bardziej niepokojący obraz. Jednocześnie McFadden pozostawia wystarczająco dużo fałszywych tropów, aby nawet osoba przekonana, że już zna rozwiązanie, miała powody do zwątpienia. W pewnym momencie można zacząć podejrzewać praktycznie wszystkich. I właśnie wtedy książka działa najlepiej.
Końcowe partie powieści zdecydowanie przyspieszają. Nie będę zdradzać szczegółów, ponieważ w przypadku thrillerów Freidy McFadden bardzo łatwo zepsuć przyjemność z czytania nawet jednym nieostrożnym zdaniem. Mogę jednak powiedzieć, że autorka nie rezygnuje ze swojego znaku rozpoznawczego i do samego końca próbuje zmieniać sposób, w jaki odbiorca patrzy na wcześniejsze wydarzenia. Nie wszystkie zwroty akcji będą równie zaskakujące dla każdego. Czytelnicy, którzy mają za sobą wiele thrillerów psychologicznych, mogą wcześniej wychwycić niektóre sygnały. Nie oznacza to jednak, że historia staje się przez to nudna. Wciąż pozostaje pytanie, czy prawidłowo odgadliśmy całość, czy tylko jeden fragment układanki.
„Jej chłopak” to książka, którą poleciłabym przede wszystkim osobom lubiącym szybkie, bardzo wciągające thrillery psychologiczne. To dobra propozycja dla fanów historii o toksycznych relacjach, sekretach, kłamstwach i bohaterach, którym nie można do końca ufać. Sprawdzi się również u osób, które lubią książki czytane niemal jednym ciągiem i nie potrzebują skomplikowanego języka ani rozbudowanych opisów. Tutaj najważniejsza jest fabuła. Z każdą kolejną stroną chcemy po prostu wiedzieć, kim naprawdę są bohaterowie i który z nich mówi prawdę.
Moim zdaniem „Jej chłopak” jest bardzo dobrym przykładem tego, dlaczego książki Freidy McFadden zdobyły tak ogromną popularność. Autorka potrafi znaleźć prosty, chwytliwy pomysł, postawić zwykłą bohaterkę w coraz bardziej niebezpiecznej sytuacji i następnie konsekwentnie podkręcać napięcie. Nie próbuje przekonywać, że tworzy literaturę wymagającą wielogodzinnej interpretacji. Zamiast tego daje czytelnikowi thriller, który ma wciągać i zaskakiwać. I dokładnie to robi.
Podoba mi się również to, że pod warstwą kryminalnej historii znajduje się bardzo współczesny temat zaufania w relacjach zawieranych przez internet. W świecie aplikacji randkowych często poznajemy człowieka najpierw poprzez przygotowany przez niego profil. Widzimy wybrane zdjęcia, wybrane informacje i wybraną wersję jego życia. Dopiero później okazuje się, ile z tego obrazu było prawdziwe. Oczywiście w większości przypadków największym rozczarowaniem może być po prostu źle dobrana randka. McFadden bierze jednak ten mechanizm i przesuwa go w najbardziej mroczną możliwą stronę.
Czy „Jej chłopak” jest najlepszą książką Freidy McFadden? To będzie zależało od osobistych preferencji i od tego, które jej wcześniejsze powieści najbardziej przypadły komuś do gustu. Nie uważam, żeby była to historia idealna, ale z pewnością ma wszystko to, czego oczekuję od dobrej, rozrywkowej powieści tego typu. Jest tempo, jest niepokój, są sekrety, jest podejrzliwość i jest ta charakterystyczna dla McFadden potrzeba przeczytania jeszcze kilku stron przed odłożeniem książki.
Najbardziej zapamiętałam jednak jedno pytanie, które pozostaje z czytelnikiem przez właściwie całą historię: jak dobrze naprawdę znamy człowieka, z którym zaczynamy się spotykać? Możemy znać jego imię, pracę, znajomych i historie, które opowiada. Możemy spędzać z nim kolejne wieczory i zaczynać wierzyć, że powoli odkrywamy jego prawdziwy charakter. Ale każda z tych informacji pochodzi przecież od niego albo z obrazu, który sam stworzył. „Jej chłopak” wykorzystuje właśnie tę niepewność i dlatego działa znacznie lepiej niż kolejna historia o anonimowym mordercy czającym się gdzieś w ciemności.
Tutaj największe zagrożenie może siedzieć naprzeciwko przy stoliku, uśmiechać się, prowadzić interesującą rozmowę i wyglądać dokładnie tak, jak wyglądałby człowiek, którego chciałoby się spotkać na kolejnej randce.
I chyba właśnie dlatego „Jej chłopak” jest tak skutecznym thrillerem.
To książka lekka w odbiorze, ale jednocześnie pełna napięcia, podejrzeń i fabularnych niespodzianek. Czyta się ją szybko, momentami wręcz zachłannie, a kolejne sekrety sprawiają, że trudno przestać zastanawiać się nad prawdziwymi intencjami bohaterów. Jeśli lubisz thrillery psychologiczne, w których nic nie jest dokładnie takie, jak wydaje się na początku, a zaufanie może okazać się największym błędem bohaterki, „Jej chłopak” zdecydowanie jest książką wartą uwagi.